Smaki ogrodu w zimie
- Jolanta Starys

- 15 minut temu
- 2 minut(y) czytania
Zimą ogród przenosi się do kuchni. Do spiżarki, kubka herbaty i jednego spokojnego popołudnia przy kominku. Tam wraca w zapachach i smakach, najciszej jak potrafi.

Zimą ogród milknie. Nie ma porannego podlewania, nie zapachu rozgrzanej ziemi ani liści trawy pod stopami. Grządki odpoczywają, przykryte śniegiem albo tylko ciszą.
A jednak - ogród wciąż jest obecny. Najczęściej tam, gdzie najmniej się go spodziewamy - smaki ogrodu w zimie są w kuchni.
Parujący kubek w zimowe popołudnie to jak krótki spacer po ogrodzie - bez wychodzenia z domu. Przez chwilę zapach wystarcza, by przypomnieć sobie światło i ciepło.
W środku zimy ogród smakuje inaczej. Jest zamknięty w słoikach, ukryty w lnianych woreczkach z suszonymi grzybami i ziołami, zapisany w pamięci zapachów. Nie domaga się uwagi, czeka cierpliwie, aż po niego sięgniemy.
Otwieram spiżarkę i nagle wraca lato. Nie całe - tylko jego fragmenty. Kilka malin w syropie, koperek zasuszony w sierpniu, jabłka zamknięte w słoiku, które pamiętają jeszcze ciepłe dłonie przy zbiorach.
Każdy z tych smaków ma swoją historię, choć zimą staje się prosty i cichy.

Najczęściej wracam do herbat, Do tych z mięty która latem rosła bez kontroli przy ścieżce. Do truskawkowych liści, do żurawiany i jeżówki i do suszonych jabłek.
Zimą jedzenie z ogrodu nie jest obfite. Każdy słoik otwiera się z myślą, że to zapas na długie dni. Każdy smak ma znaczenie. Może dlatego zimą wszystko wydaje się pełniejsze - bo nie ma dużo i jest wybór.
Czasem wystarczy coś bardzo prostego. Pieczone jabłko, odrobina miodu, suszone zioła dodane do zwykłej potrawy, żeby przypomnieć sobie o smakach w ogrodzie - wystarczy chwila spokoju i uważność.
Patrzę przez okno na ogród, który śpi. I myślę, że zimą on nadal karmi - tylko inaczej.
Smaki ogrodu w zimie są jak ciche rozmowy z minionym latem. Bez pośpiechu. Bez planów. Z wdzięcznością.
A potem wróci wiosna. Ale za nim to się stanie, pozwalam ogrodowi być tu - w kuchni, w kubku gorącej herbaty, w jednym spokojnym zimowym popołudniu.

Wieczorem dom zabiera wszystko, co najważniejsze. Ogień w kominku, zapach drewna i kot śpiący tuż obok.
To także moment na cichą serdeczność - na myśl o tych, którzy tej zimy szukają ciepła. O misce wystawionej na mróz, o ptakach przy karmniku, o prostych gestach troski. Wtedy naprawdę czuć, że ciepło najlepiej działa wtedy, gdy można się nim podzielić.





Komentarze