Mróz rysuje historie w ogrodzie
- Jolanta Starys

- 38 minut temu
- 2 minut(y) czytania
Mróz przychodzi do ogrodu wcześniej niż światło. Rysuje cienkie linie na ścieżce, zatrzymuje wodę w pół ruchu i uczy patrzeć wolniej. To opowieść o zimowej ciszy i o tęsknocie za porankiem, który kiedyś znów będzie wiosenny.

Zanim ogród się obudził, mróz był już na miejscu. Przyszedł cicho, bez zapowiedzi, jak ktoś, kto zna drogę na pamięć. Nie robi hałasu. Nie zmienia niczego gwałtownie. Po prostu mróz rysuje historie w ogrodzie.
Zamarznięta ścieżka wyglądała jak stara mapa. Każdy krok, który latem był pewny i lekki, teraz wymagał uwagi. Cienka warstwa lodu łapała światło, a drobne pęknięcia układały się w linie - jakby ktoś opowiadał historię bez słów.
Szłam wolno. Nie dlatego, że było ślisko, ale dlatego, ze zimą nie warto się spieszyć. Mróz nie lubi pośpiechu. On pracuje dokładnie, cierpliwie, zostawiając ślady tylko tym, którzy patrzą.

Przy stawie wszystko było jeszcze cichsze. Woda, która zwykle poruszała się nieustannie, teraz zatrzymała się w pół zdania. Cienki lód przykrył powierzchnię jak szkło. Pod nim wciąż było życie - spokojne, uśpione, obecne. Nie martwe. Po prostu czekające.
Na brzegu zostały ślady: ptasi pazur, cienka linia łodygi, okrąg po liściu, który opadł zbyt późno.
Mróz nie zakrywa tych drobiazgów. On je podkreśla, jakby chciał powiedzieć: zobacz, to też się liczy.

Rabaty są teraz puste tylko z daleka. Gdy podejść bliżej, widać resztki lata: zmrożone owoce, zeschnięte kwiatostany, gołe łodygi, ciemne nasiona, łodygi, które trzymają się ziemi z uporem.
Mróz obrysował je pięknie, nadał im nowe znaczenie. To już nie ogród pracy, to ogród opowieści.
Zimą wszystko jest prostsze. Nie trzeba poprawiać, przesadzać, planować. Wystarczy patrzeć. Zamarznięta ścieżka nie prowadzi donikąd - ona prowadzi przez chwilę wspomnień. Staw nie jest pusty - on tylko oddycha wolniej.
A jednak, stojąc w tym zimowym ogrodzie, czuję pod skórą coś jeszcze. Cichą tęsknotę za porankiem, w którym ścieżka będzie miękka od wilgotnej ziemi, a staw znów poruszy się lekko, jakby przeciągał się po śnie.

Mróz rysuje historię w ogrodzie i swoją opowieść na szybie cienkimi, lodowymi liniami, jakby chciał zatrzymać chwilę pomiędzy nocą a porankiem.
Za oknem ogród stoi nieruchomo, przykryty ciszą, w której wszystko oddycha wolniej i ostrożniej. Patrzę prze te kruche wzory malowane mrozem i czuję, jak dom staje się bezpiecznym schronieniem, a świat na zewnątrz - snem zapisanym lodem.
Każda kreska na szybie to znak, że mróz wciąż opowiada swoją historię.
A jednak pod tą ciszą, mrozem i śniegiem, już tli się światło nadziei, która kiedyś stopi te linie i pozwoli ogrodowi mówić od nowa. Tęsknota za pierwszym wiosennym światłem, za zapachem, który pojawia się nagle i mówi bez słów: już można wracać.
Mróz rysuje swoje historie pięknie. Ale gdzieś pod nimi ogród już pisze kolejną - tę o poranku, który dopiero nadejdzie.




Komentarze